Kate Ryan

Kiedy byłem na koncercie Kate Ryan obiecałem sobie, ze nie wrócę bez zdobytego autografu. Podczas koncertu było bardzo wielu ludzi, dlatego też zdobycie podpisu gwiazdy graniczyło z cudem. Ale zawziąłem się z całych sił i postanowiłem dopiąć swego. Po koncercie, kiedy piosenkarka poszła do swojej garderoby ja ruszyłem za nią. Niestety w korytarzu stał potężny ochroniarz, który zagradzał mi drogę dalej. Musiałem coś wymyślić. Zacząłem krzyczeć pokazując na ludzi przed wejściem do korytarza. Ochroniarz spojrzał na mnie i zapytał co się stało. Powiedziałem mu, ze musi coś zrobić bo inaczej fani wbiegną tu szturmem. Na te słowa ochroniarz ruszył wzdłuż korytarza, a ja podszedłem do pokoju gwiazdy i zapukałem. Kiedy już byłem w środku Kate uśmiechnęła się do mnie i widząc kawałek kartki w mojej dłoni, wzięła ją i złożyła tam swój podpis. Na pożegnanie dostałem jeszcze całusa w lewy policzek. Odwdzięczyłem się tym samym i kiedy już miałem wychodzić Kate dała mi kilka swoich płyt i poprosiła, żebym je rozdał publiczności, która stoi przed budynkiem.
Piosenkarka jest bardzo wrażliwą osobą. Często wypowiada się na temat zwierząt, dla których zawsze znajdzie trochę wolnego czasu. Bardzo lubi małe pieski, których ma już parę w swoim domu. Mówi, ze pies to najlepszy przyjaciel człowieka i że z nikim nie dogaduje się lepiej niż ze swoim małym, włochatym pupilkiem. Piosenkarka lubi także inne zwierzęta. Często odwiedza zoo, bo lubi oglądać słonie i hipopotamy. Myślała nawet nad założeniem własnego ogrodu zoologicznego, ale jak na razie nie ma na to czasu, bo kariera pochłania ją całkowicie. Może jak przejdzie na emeryturę, to zastanowi się na założeniem takiego parku, w którym żadne ze zwierząt nie będzie żyło w klatce. Wszystkie będą sobie biegały wolne po parku. Jak na razie to tylko marzenia, ale kto wie, czy w najbliższej przyszłości się nie spełnią. Teraz Kate przygotowuje się do nowej trasy koncertowej. Ciągłe próby pochłaniają jej cały wolny czas, dlatego też jedyne chwile, które ma dla siebie, spędza jak zawsze ze swoim ulubionym małym pieskiem, który ma czerwoną kokardkę na głowie.
Pozostali członkowie Iron Maiden
Janic Gers
W 1990 roku w grupie Iron Maiden doszło do rozłamu. Z zespołu odszedł dotychczasowy gitarzysta, Adrian Smith, który wcześniej stanowił ważne ogniwo w procesie tworzenia utworów. Pozostali muzycy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że osoba, która go zastąpi, musi sprostać ogromnym wymaganiom. Na szczęście znalazł się ktoś, kto talentem i umiejętnościami dorównywał dotychczasowemu gitarzyście – wolne miejsce w zespole obsadził Janick Gers. Od samego początku daje pokaz swoich niebywałych zdolności, wprowadzając mnóstwo nowych rozwiązań i stylów na kolejnych płytach Iron Maiden. Jego gra jest o wiele bardziej żywiołowa i rozbudowana w stosunku do innych członków zespołu. Pomimo tego, że po kilku latach nieobecności Adrian Smith powrócił do zespołu, to Gers zachował swoją “posadę” – tym sposobem grupa składa się obecnie z trzech gitarzystów. Ciekawostką może być fakt, że Gers posiada polskie korzenie – jego ojciec był Polakiem służącym w Marynarce Wojennej w czasie wojny. Dla wielu osób Janick Gers jest żywym ucieleśnieniem tego, co zawiera w sobie muzyka metalowe – z tego też powodu jest on niekwestionowaną legendą i wzorem dla innych gitarzystów.
Dave Murray
Dave Murray, urodzony w 1956 roku angielski gitarzysta, znajduje się w składzie legendarnej grupy heavy metalowej Iron Maiden od początku jej istnienia właściwie bez przerwy. Jako gitarzysta stale ma ogromny wpływ na twórczość zespołu, nadając jej niepowtarzalny styl swoją grą. Jego początki w Iron Maiden nie były łatwe: po swoim pierwszym występnie został na pewien czas usunięty ze składu przez lidera, Steve`a Harrisa, wkrótce jednak został przyjęty z powrotem. Jeszcze na długo przed przystąpieniem do zespołu poznał Adriana Smitha, późniejszego drugiego gitarzystę Iron Maiden. Dwaj muzycy przez wiele lat tworzyli niezwykle zgrany duet, których charakterystyczna gra stała się podstawą stylu zespołu. Dave Murray jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków na świecie. W pełni zasłużył sobie na tą pozycję – wystarczy posłuchać kilku jego słynnych solówek aby przekonać się o tym, że heavy metal z pewnością nie byłby tym samym, gdyby nie wpływ i wieloletnia twórczość tego gitarzysty.
The number of the BEAST
Początek lat 80 był przełomowym okresem dla stosunkowo młodego wówczas, ale już dość znanego zespołu Iron Maiden. Grupę opuścił dotychczasowy wokalista, Paul Di`Anno, a jego miejsce zajął Bruce Dickinson, który wprowadził do twórczości zespołu mnóstwo nowości. Pierwszym owocem tej współpracy był album The Number of the Beast, wydany w 1982 roku. Płyta ta przyniosła Iron Maiden ogólnoświatową sławę i do dziś uważana jest za jedno z najważniejszych osiągnięć w historii zespołu, a także za prawdziwy kamień milowy w historii heavy metalu. Zawiera ona mnóstwo przebojów, które do dziś wielu fanów wymienia jako swoje ulubione – zwłaszcza tytułowa The Number of the Beast, oraz bardzo popularne Run to the Hills oraz Hallowed Be Thy Name. Mnóstwo zespołów marzy o tym, aby wydać płytę która popularnością doścignęłaby The Number of the Beast. Nie ma żadnych wątpliwości, że album ten pokazał, jak owocna była współpraca Dickinsona zresztą muzyków – w kolejnych latach doprowadziła ona do wydania jeszcze wielu innych, równie dobrych płyt.
Bruce & Steve
Bruce Dickinson
Bruce Dickinson urodził się w 1958 roku w środkowej Anglii. Od wczesnych lat 80, z kilkuletnią przerwą, pełni rolę wokalisty w legendarnym zespole heavy metalowym Iron Maiden. Przez cały okres trwania swojej kariery zapracował sobie na miano jednego z najwybitniejszych wokalistów rockowych w historii muzyki – jego głos od wielu lat jest jedną z najważniejszych cech charakterystycznych twórczości Iron Maiden, dzięki którym zespół ten zdobył tak wielką sławę. Dickinson poważnie zainteresował się muzyką w szkole średniej – w okresie tym zaczął udzielać się w swoich pierwszych amatorskich zespołach, jednak prawdziwa kariera rozpoczęła się dla niego wraz z wstąpieniem do grupy Samson w 1980 roku. Współpraca z grupą nie układała się jednak dobrze i już rok później Bruce zajął miejsce wokalisty w Iron Maiden, z którym działa do dziś. Trudno jest nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Bruce Dickinson jest jednym z najlepszych wokalistów w historii muzyki. Ma na swoim koncie liczne płyty wydane zarówno z Iron Maiden jak i solowo, i za całokształt swojej kariery z całą pewnością w pełni zasługuje na miano legendy.
Steve Harris
Niewiele zespołów na świecie poszczycić się może obecnością tak wybitnego basisty, jakim jest Steve Harris, założyciel legendarnego Iron Maiden. Harris urodził się w 1956 roku. Muzyka stała się jego największą pasją, gdy był nastolatkiem – w wieku 17 lat zdecydował się na zakup swojej pierwszej gitary basowej. Od tego momentu nieprzerwanie próbował rozpocząć poważną karierę muzyczną. Po założeniu dwóch zespołów, które okazały się niepowodzeniem, w 1975 roku powołał do życia Iron Maiden, w którym występuje do dziś. Rola Harrisa w zespole jest nietypowa – nie dość, że jest on liderem zespołu odpowiedzialnym m.in. za wszystkie sprawy prawne i formalne, to w dodatku jest także autorem większości muzyki wykonywanej przez grupę. Fakt ten z pewnością wystarczy aby nie mieć żadnych wątpliwości, jak ogromny talent muzyczny posiada ta postać. Steve Harris jest wybitnym muzykiem, uważanym za jednego z najlepszych basistów na świecie. Gdyby nie on, nigdy nie powstałoby Iron Maiden, a heavy metal z pewnością stałby się przez to o wiele uboższą muzyką.
Iron Maiden
Iron Maiden
Pod koniec lat 70 XX wieku świat muzyki był świadkiem wydarzenia, które dziś nazywane jest Nową Falą Brytyjskiego Heavy Metalu – w ciągu kilku lat w Wielkiej Brytanii powstało mnóstwo zespołów heavy metalowych, z których wiele osiągnęło światową sławę. Do grup tych zalicza się Iron Maiden – zespół, który dzięki swojej twórczości zdobył nie tylko uznanie fanów na całym świecie, lecz także urósł do miana legendarnego, mającego ogromny wpływ na rozwój muzyki. Założony w 1975 roku już w latach 80 stał się szeroko znany, oczarowując miłośników heavy metalu unikalnym stylem, charakteryzującym się niepowtarzalnym głosem wokalisty Bruce`a Dickinsona oraz charakterystyczną grą gitar. Do bycia inspirowanym przez Iron Maiden przyznają się dziś całe rzesze muzyków, zarówno tych, którzy zaczynali swoją karierę kilka lat po powstaniu tego zespołu jak i tych, którzy pochodzą już z całkiem innego pokolenia. Nic zatem dziwnego, że po tak wielu latach kariery grupa ta wciąż cieszy się ogromnym szacunkiem i uznaniem wśród miłośników wielu rodzajów muzyki.
FEAR OF THE DARK
Gdy na początku lat 90 w Iron Maiden doszło do rozłamu, wielu fanów zespołu było załamanych. Na miejsce gitarzysty Adriana Smitha przyjęto Janicka Gersa, który budził wiele nadziei. Jednak pierwszy album stworzony z udziałem tego muzyka, No Prayer for the Dying, nie zdobył zbyt dużego uznania. Na szczęście jednak w 1992 roku ukazała się płyta Fear of the Dark, która znacznie poprawiła sytuację zespołu. Dla wielu fanów było to największe osiągnięcie grupy od czasów legendarnego The Number of the Beast – zwłaszcza tytułowy utwór bardzo szybko zdobył popularność, stając się prawdziwym przebojem, wykonywanym bardzo często na koncertach. Na płycie w pełni swoje skrzydła rozwinął Janick Gers, który miał ogromny wpływ na całokształt albumu. Fear of the Dark, pomimo swojego ogromnego sukcesu, nie zdołała uratować grupy przed dalszymi konfliktami – wkrótce po jej wydaniu z zespołu na kilka lat odszedł legendarny wokalista, Bruce Dickinson. Mimo to, płyta może być uważana za jeden z wielu kamieni milowych heavy metalu, jakich można doszukać się w twórczości Iron Maiden.
Koncert grupy Perfect
Znowu można było zobaczyć we wrocławskiej Hali Stulecia Grzegorza Markowskiego wraz ze swoim zespolę Perfecta. Zespołowi towarzyszyła Orkiestra Filharmonii Wrocławskiej. Na koncercie tym, muzycy nagrywali swoją platynową płytę wraz z orkiestra symfoniczną. Można by spróbować spekulacji, na temat jej wydania. Wiadomo, że będzie to płyta DVD, ale w przyszłym roku, zespól obchodzić będzie trzydziestolecie swojej działalności. Można, więc podejrzewać, że owa płyta ukaże się właśnie na trzydziestolecie zespołu. Jak zwykle, wrocławska publiczność dopisała, a sala była wypełniona. Widzowie mogli ujrzeć Grzegorza Markowskiego ubranego w elegancki frak. Na płycie tej znajdą się stare i bardzo dobrze wszystkim znane przeboje, jeszcze z lat osiemdziesiątych zeszłego stulecia, jak “Autobiografia”, “Nie płacz Ewka”, czy “Chcemy być sobą”. Za ciekawe brzmienie, można uznać połączenie klasycznego rocka z orkiestrą symfoniczną. Co prawda płyta “Perfecta Symfonicznie” jest dostępna na rynku, ale ta, nagrywana we Wrocławiu, ma być platynową.